Mam słabość do moich dzieci (pewnie mniej więcej taką jak każda matka) i taką mam frajdę jak sprawię im radość, że aż chce się więcej dla nich robić 🙂 Z przyjemnością otwieram dla nich swój warsztat, szyję, przerabiam i tworzę to o czym marzą.
Nasza nastolatka w liście do św. Mikołaja (tak, tak – co roku i nadal „wierzy” w świętego Mikołaja, więc pisze do niego list razem z siostrami) umieściła na jednej z pozycji etui na telefon komórkowy z motywem liska. Lista była długa, więc Święty miał w czym wybierać bo etui w jego magazynie nie było…
Miłość do lisów u mojej pierworodnej zrodziła się w przedszkolu, po zobaczeniu filmu „Mój przyjaciel lis”. Co jakiś czas temat lisa się przewija w jej opowieściach. Co jakiś czas wspomina, że chciałaby mieć coś z motywem lisa 🙂
Lisia kolekcja zaczęła się od mufki (kto jeszcze nie widział, zachęcam do wyszukania posta o mufkach). Teraz przyszła kolej na etui na telefon, ale kto wie co będzie następne… Czas pokaże, a najwytrwalszych z Was zachęcam do regularnego zaglądania na mojego bloga 🙂
Wracając do etui na telefon, to muszę Wam się przyznać, że planowałam go trochę inaczej niż mi wyszedł :p Oczywiście teraz mi się podoba bardziej, ale zacznę od początku 🙂
Miał być cały z filcu, coś w stylu takiej kabury na telefon, aby dziewczyna mogła go łatwo wkładać i wyciągać, a w zasadzie wsuwać 🙂 na przedniej stronie miał być naszyty wizerunek lisa. Niestety jak już miałam prawie gotowy pokrowiec to się okazało, że wyszedł mi zbyt wąski 🙂 Nie zmartwiłam się tym zbytnio. Po prostu wycięłam aplikację i wymyśliłam inny wykrój pokrowca.
Doszłam do wniosku, ze najlepiej będzie jeśli będzie miał uchwyt do trzymania w ręce (taką mini torebeczkę) oraz, że będzie zapinana na zamek błyskawiczny.








Nastolatka była prze-szczęśliwa, a Wy co sądzicie?