Biżuteria dzianinowa

W ostatnim czasie nadarzyła się okazja, aby pokazać Wam krok po kroku zrobienie naszyjnika z T-shirta, który nie ma szwów bocznych. Jest to, według mnie, najprostsza metoda przerobienia niechcianej koszulki na naszyjnik.

Okazja pojawiła się w przedszkolu 🙂 ostatniego października obchodzony był dzień dyni – choć średnia córka i tak uważała, że wybiera się do przedszkola na Halloween. Nie wyprowadzałam jej z błędu, bo nie mam nic przeciwko tej tradycji, która od prawie trzydziestu lat próbuje się zakorzenić w naszym kraju. Sama w roku 1989 miałam okazję uczestniczyć w zabawach związanych z tym dniem i byłam pod takim wrażeniem, że nie przeszkadzało mi, że jestem już „zbyt stara”, aby chodzić od domu do domu i zbierać cukierki.

Mój tata dostał od swojego brata zaproszenie do Kanady i w wakacje 1989 roku (kto z Was nie wie, to powiem, że był to czas w którym w Polsce następowała przemiana) zabrał mnie tam ze sobą. Wyjeżdżaliśmy z kraju (piszę z mojej perspektywy, jako dziewczyny dwunastoletniej), w którym w najlepszym momencie trzeba było przerwać zabawę i biec do delikatesów zająć kolejkę, bo była dostawa kawy, czy papieru toaletowego- zazwyczaj sklep świecił pustkami. Mieszkania w większości były urządzone podobnie (królowała ciemna politura na meblach), ubrania były szaro-bure, a ekstra zabawki dostępne dla nielicznych w sklepach Pewex (za dolary).

Tak, więc w wakacje 1989 rozpoczęła się moja przygoda na drugim kontynencie. Było wspaniale. Mieliśmy zostać na zawsze, ale wróciliśmy (to była ważna lekcja patriotyzmu dla mnie). Wtedy bardzo żałowałam… Wszystkim byłam zachwycona. Tereny miejskie były zadbane, sklep z zabawkami był przeogromny (kilku piętrowy), szkoła (nauczyciele, uczniowie) przyjęli mnie cudownie no i Halloween, o którym słuchałam już od września… i nie mogłam się go doczekać. To jest naprawdę fajna tradycja, w naszym kraju wiele osób się jej boi, bo tak naprawdę jej nie zna…

Mieszkaliśmy w dzielnicy domków jednorodzinnych. Przygarnęło nas wujostwo, więc z kuzynem wieczorową porą przebraliśmy się i wyruszyliśmy na „łowy”. Strasznie się bałam… tego, że ktoś zada mi jakieś pytanie a ja nie będę umiała na nie odpowiedzieć, (choć chodziłam do szkoły drugi miesiąc i zaczynałam rozumieć, co do mnie mówią po angielsku, to jednak nic nie umiałam wykrztusić z siebie). Kuzyn twierdził, że jestem za stara, ale chyba się cieszył, że ma towarzystwo… chodziliśmy od domu do domu mówiąc „trick or treat” co w wolnym tłumaczeniu oznacza „cukierek czy psikus” i za każdym razem dostawaliśmy cukierki 🙂 Wszyscy dookoła byli przebrani (nawet dorośli częstujący dzieci cukierkami), panowała bardzo wesoła atmosfera, były zapalone lampiony z dyni. Wszyscy dobrze się bawili. Bo o to w tym wszystkim chodziło 🙂

A wracając do tematu dnia dyni w przedszkolu – dzieci miały ubrać się na pomarańczowo –co wcale nie było łatwe, mając dwie dziewczynki lubujące się w pastelowych barwach głównie różu, fiolecie i niebieskim… na szczęście są szmateksy 🙂 a dodatkowo miałam na zbyciu dwie koszulki pomarańczowe w różnych odcieniach, które w żaden sposób nie pasowały na dziewczynki, ale zrobiłam z nich biżuterię tematyczną 🙂 Poniżej krok po kroku opisze jak ją zrobiłam 🙂

Krok 1
W pierwszej kolejności trzeba wybrać koszulkę, z której będziecie chcieli zrobić naszyjnik. Alternatywnie można się zaopatrzyć w dzianinową włóczkę typu zpagetti w pasmanterii.

Krok 2
Z wybranej koszulki odcinamy podwinięty pasek materiału – ten, który znajduje się na samym spodzie.
Ten pasek nie przyda się już- można go śmiało wyrzucić 🙂

Krok 3
Następnie, co około 2 cm tniemy paski materiału, możecie odmierzyć sobie na koszulce odstępy, co około 2 cm i po zaznaczeniu kreseczki lub szpilką – pociąć tkaninę. Tniemy aż po pachy.

Szerokość pasków zależna jest od Was. Równie dobrze może to być więcej jak i mniej; wygląd naszyjnika zależy od Was i oczywiści od grubości dzianiny, którą tniecie. W związku z tym, że obrabiamy koszulkę bezszwową, wyjdą nam idealne rulony, a nie paski- tak jak w poprzednim opisie 🙂

Krok 4
Wszystkie pocięte kawałki naciągamy, aby powstały rulony.

Krok 5
Następnie obcinam rękawy. Pozbywam się kawałków ze szwami, a następnie tnę również, co około 2 cm wzdłuż. Dzięki temu będziemy mieć paski do wykończenia naszyjnika czy bransoletki.

Krok 6
Biorę cztery rulony i składam je w pół.

Krok 7
Biorę jeden paseczek (z rękawa) i owijam nim miejsce, które znajdować się będzie na karku, takim splotem zaciskowym. Końcówki skracam i chowam pod oplot.

Krok 8
W dowolnie wybranym przez siebie miejscu naszywam aplikację – u mnie jest to drewniana dyńka 🙂

Krok 9
W podobny sposób wykonuję bransoletkę, od kroku 6 z ta różnicą, że nie składam na pół tylko na trzy razy 🙂 i nie cztery rulony a dwa :). Krok 7 powtarzam, a aplikację naszywam na oplocie. Na bransoletce znalazł się jeżyk. No i komplet dla najmłodszej gotowy.

Krok 10
Średnia chciała tylko bransoletkę, więc zrobiłam jej bransoletkę makramową w jasnym odcieniu koloru pomarańczowego 🙂 Wkrótce pokażę Wam jak wykonać biżuterię o takim splocie – więc koniecznie zaglądajcie regularnie 🙂

Na koniec doszyłam drewnianą dyńkę.

Tak naprawdę zdjęcia są przed przyszyciem aplikacji drewnianych, bo jeżykowi musiałam jeszcze dziurki wywiercić, aby przypominał guzik 🙂

Sprawdza się powiedzonko, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, bo wszystkim moim dziewczynom (na czele ze mną) podoba się biżuteria z T-shirtów 🙂 nastolatka, od razu też poprosiła o pomarańczową bransoletkę niemniej bez aplikacji.

Co sądzicie o jesiennym wydaniu biżuterii dzianinowej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.