Od wielu tygodni musimy „siedzieć” w domu. Szczęśliwi są te osoby, które posiadają swój własny ogródek wokół domu czy choćby na ogródkach działkowcach bo mogą się przewietrzyć bez większych problemów i bez narażania się na tłumaczenie w razie ewentualnej kontroli ze strony władz. Na szczęście trochę restrykcje zostały poluzowane i od dzisiaj możemy poruszać się rekreacyjnie. Ze względu na fakt, że place zabaw i inne atrakcje dla naszych dzieci są nadal nieczynne mam podpowiedź na urozmaicenie czasu spędzonego poza domem.
Jak wiecie z piramidy żywieniowej, ruch jest na pierwszym miejscu. Dzieciom, przynajmniej moim, zwykłe spacery szybko się nudzą i nieraz musimy z małżonkiem się nagimnastykować aby zainteresować nasze maluch podczas spaceru pokazując rożne „atrakcje” po drodze lub wciągając w grę słowną typu „widzę okiem szpiega” czy w „słówka”.
Niemniej jakiś czas temu mając na uwadze, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kawałka zielonej trawki na górce na której często wieje wiatr, więc aby urozmaicić dzieciom czas spędzony na dworze zainwestowaliśmy w latawce 🙂 Mimo tego, ze najczęściej bez trudu daje się je puszczać bo zazwyczaj jest wiaterek to jeszcze im się nie znudziły – i oby tak dalej.
Latawce, są składane z dwóch części i już zdążyliśmy zgubić z jednego jego rozporową cześć, więc postanowiłam w jakimś stopniu zabezpieczyć zabawki aby nic nam się już w przyszłości nie zgubiło. Udało się w domu znaleźć stary aluminiowy wieszak z którego mój małżonek wykroił brakującą część więc latawiec znów lata 🙂 nie mniej od tego pamiętnego czasu przenoszony jest już w specjalnym pokrowcu.
Uszyty na wymiar, z tkanin i dodatków dobranych przez moje przedszkolaki 🙂 W zasadzie, każda zaprojektowała swój własny 🙂
Tkanina użyta do uszycia pokrowców jest wodoodporna, więc zroszona trawa im nie straszna. Z boku długi wygodny pasek do przewieszenia przez ramię lub do przenoszenia w ręce.


U góry pokrowce ściągane sznurkiem, a dodatkowo zapinane stoperem 🙂


Jedna z córek poprosiła o ozdobienie serduszkiem 🙂

Co sądzicie? Wasze dzieci puszczają latawce? Jeśli nie to może jest dobra okazja do powrotu do zabaw z naszego dzieciństwa, pokazania dzieciom alternatywę do „elektronicznych” zabawek?