Nadszedł taki dzień (półtorej roku temu), w którym stanęliśmy przed dylematem – kupować kolejne krzesełko do karmienia dla najmłodszej (z jednego korzystała średnia), czy rozejrzeć się za siedziskiem, które nakłada się na krzesło dla dorosłych, aby dziecię miało możliwość wygodnie zjeść posiłek. Obydwie nasze młodsze córki są w wieku przedszkolnym.

Oczywiście mogliśmy to olać – przecież wiele dzieci w wieku naszego średniaka korzysta z krzeseł dla dorosłych (na klęczkach, na dodatkowych poduszkach, na kolanach rodziców) albo jada posiłki w biegu, niemniej my posiadamy mini jadalnię (czytaj: stół i cztery krzesła), wokół którego kilka (czasem naście) razy w ciągu dnia się zbieramy. Tu jemy posiłki, układamy puzzle, gramy w planszówki, przyjmujemy gości, dekorujemy pierniczki… i wiele innych rzeczy (nie będę Was zanudzać, u Was pewnie wygląda to podobnie).
Z racji tego, że posiadamy wielofunkcyjne pomieszczenie w skład, którego wchodzi przedpokój, kuchnia, jadalnia, biuro i plac zabaw – a to wszystko na ok 15 m kwadratowych, zatem wokół stołu nie ma zbyt wiele miejsca. Przy nim mieszczą się tylko cztery krzesła -jedno stoi na stałe nieopodal przy biurku i dostawiane jest do stołu w razie potrzeby 🙂

Stwierdziliśmy, że wygodniej nam będzie, jeśli najmłodsza odziedziczy krzesełko po średniej, a średnia otrzyma siedzisko na krzesło, dzięki któremu będzie siedzieć wyżej, ale też będzie można je łatwo usunąć jak przyjdą goście. W pierwszej chwili przeszukałam Internet w poszukiwaniu odpowiedniego siedziska, w celu zakupu. Niestety albo mi się nie podobały, albo cenę miały zaporową – no i kolory bardzo krzykliwe. Owszem z przedmiotu miało korzystać dziecko, ale ja lubię mieć ład i porządek – uwielbiam też harmonię we wnętrzach – oraz biele i szarości 🙂
Wiedziałam, że siedzisko, które ewentualnie bym kupiła jest z pianki poliuretanowej, więc w pierwszej kolejności rozglądałam się w sklepach, – na moje szczęście zanim zrobiłam zakupy podpytałam najbliższych czy nie są w posiadaniu interesującej mnie pianki.
Okazało się, że tato miał możliwość podarowania mi kilku kawałków sztywnej pianki poliuretanowej akurat w rozmiarze idealnie pasującym na nasze krzesła 🙂 zatem można było wziąć się do pracy.
Pianka jest twarda, ale miałam w domu piankę krawiecką (0,5 cm). Został mi też materiał, który wykorzystaliśmy do obicia krzeseł (za to jestem wdzięczna teściom, bo trzy lata temu jak się wprowadzaliśmy mieliśmy jeszcze tyle na głowie, że z chęcią skorzystaliśmy z pomocy, zwłaszcza, że obydwoje też są uzdolnieni manualnie – wiedziałam, że krzesła wyjdą im idealnie ).
Tkanina, którą obite są krzesła to ALCANTRA w kolorze ciemno szarym– wytrzymała, łatwo się ją czyści, odporna na zabrudzenia – w zasadzie to zdecydowało o jej wyborze. Wystarczyło dokupić nici w odpowiednim odcieniu oraz zamek błyskawiczny, aby w razie potrzeby można było łatwo ściągnąć poszycie i je uprać.
Poniżej rozpisałam Wam krok po kroku co należy zrobić aby stworzyć takie siedzisko, ale uwaga – to wersja dla osób posiadających wyobraźnie, bo podczas tworzenia siedziska nie myślałam o tym, że parę miesięcy później zacznę pisać bloga :). Niemniej nic straconego, za kilka kolejnych miesięcy, będę szyła siedzisko dla najmłodszej- wtedy będzie pełna dokumentacja. Koniecznie śledźcie moje wpisy.
Krok 1
Dokładnie rozrysuj sobie na kartce jakie elementy będą Ci potrzebne do wycięcia. Ja potrzebowałam szablonu na:

Krok 2

Jeśli nie masz wprawy, to najwygodniej będzie Ci wykonać gotowe szablony z bristolu. Wystarczy jeden szablon w każdym wymiarze. Następnie umieść każdy szablon na materiał i odrysuj kredką krawiecką dwa kwadraty o wymiarach 40×40 cm na piance krawieckiej (moja pianka poliuretanowa jest w rozmiarze 40×40 cm), dwa kwadraty o wymiarach 42×42 cm oraz cztery prostokąty o wymiarach 42×11 cm na tkaninie.
Krok 3
Przystępujemy do szycia. Najpierw zszyj mniejsze elementy , łącząc krótsze boki ze sobą. Dla jasności oznaczyłam je cyframi od 1-4. Także zszyj elementy tak aby 1 połączyć z 2, 2 z 3, 3 z 4, a 4 z 1. W ten sposób powstanie obwód/bok siedziska.

Dodatkowo 3-4 mm od każdego zszycia, wykonałam dodatkowe szwy (na rysunku przerywana linia). Ma to za zadanie wzmocnić poszycie (bo naddatek materiału zostanie przyszyty – z mojego doświadczenia wynika, że tak łatwo szwy się wtedy nie rozchodzą) a przy okazji nada bardziej eleganckiego wyglądu – choć na zdjęciach trudno mi to uchwycić – musicie uwierzyć na słowo 🙂


Krok 4
Teraz przyszła kolej na przyszycie górnej części siedziska. Mniej więcej taj jak pokazałam na szkicu, wzdłuż czerwonych przerywanych linii.

Następnie zaczęłam proces wszywania zamka błyskawicznego (65 cm). Na szkicu zaznaczyłam na zielono. Zależało mi na dłuższym zamku aby łatwo było zakładać i ściągać pokrowiec. Najpierw wszyłam wzdłuż jednej strony zamka do boku mojego siedziska (mniej więcej w tym miejscu gdzie zielona linia), a następnie do całości przyszyłam ostatni kwadrat- który zarazem jest spodem siedziska.
Na koniec uszyłam kokardkę, którą już ręcznie przyszyłam do prawego górnego rogu siedziska, tak aby nie przeszkadzała w siedzeniu. Oczywiście nie musiało jej tam być, ale podkreśliła charakter krzesła, a dodatkowo współgra z krzesełkiem dla młodszej córki, które ma szarą poduszkę z kokardką 🙂

Krzesło dla starszego przedszkolaka prezentuje się tak


A Wasze przedszkolaki też mają swoje miejsce przy stole?
2 komentarze “Podkładka na krzesło”
Niby niewielka rzecz, a wiele zmienia 🙂 I przedszkolak i żłobkowicz swoje miejsca mają, choć tej drugiej trudno usiedzieć dłużej niż minutę 😉 Może taka podkładka pomogłaby wydłużyć ten czas 😉
Wszystkiego trzeba spróbować – u nas to działa 🙂