Dzianinowy naszyjnik #1

Przerabianie rzeczy w stylu: „nie wyrzucaj – wykorzystaj” jest mi szczególnie bliskie. Wyniosłam to z domu. Rodzice, na miarę swoich umiejętności i dostępności materiałów starali się jak mogli, aby otaczający nas świat nie był szary i identyczny ze światem sąsiada (kto ma mniej więcej tyle lat, co ja – wie, o czym piszę).

Mama szyła zasłony, kapy na materace i ubrania. Tata tworzył małe i duże rzeczy; między innymi uchwyty do szklanek i tacki z forniru, świeczniki rzeźbione w drewnie oraz meble – tą pasją zaraził się mój brat (pękam z dumy, więc muszę się pochwalić – Meble Furnita – warto zapamiętać :)).

Wracając do tematu 🙂 niezbyt często siedzę w wirtualnym świecie, dlatego dopiero niedawno odkryłam jak można wykorzystać w przepiękny sposób niechciane już t-shirty. Ten który Wam zaprezentuję jest już którymś z kolei naszyjnikiem – zrobiony specjalnie z myślą o dawno nie widzianej bliskiej koleżance 🙂

Zacznę od początku. Często zdarza mi się przerabiać rzeczy dla moich najbliższych. Córka przywiozła z obozu pamiątkową koszulkę. Stwierdziła, że nadruk jej się podoba, ale niestety rozmiar był za duży, więc wycięłam aplikację, którą naszyłam na inną koszulkę.

Z pozostałej części wycięłam paski o szerokości 2 cm. Koszulka była w rozmiarze L albo XL, a że aplikacja nie zajmowała za dużo miejsca, więc wyszło mi sporo takich pasków. Koszulka nie miała szwów bocznych, – co ułatwiło pracę. Każdy pasek naciągnęłam tak, aby materiał się zrolował. Każdy rulon zwinęłam dwa razy. Z rulonów powstały dwa naszyjniki. Jeden cały granatowy, a do drugiego dodałam turkusowe rulony.

Rulony mi się skończyły, ale miałam jeszcze nienaruszony tył koszulki, tak, więc też pocięłam tą pozostałość na paski o szerokości około 2 cm i ponaciągałam je. W międzyczasie wpadły mi w ręce geterki po najmłodszej córci, które już nie nadawały się do zszywania (za dużo miały dziurek) – je również pocięłam, ale wzdłuż nogawek na około 2 cm paski i każdy pasek ponaciągałam.

Stwierdziłam, że te dwa kolory w połączeniu razem będą przepięknie ze sobą wyglądać no i że będą pasować do obdarowanej osoby (wyobraźcie sobie, że buty mojej koleżanki w dniu, kiedy się spotkałyśmy u niej na działce były w kolorze granatu z różowym paskami).

Paski były za krótkie, aby okalały szyję, więc z trzech dodatkowych paseczków zaplotłam warkocz, który połączyłam z luźno zebraną garstką pasków.

Przy okazji tworzenia kolejnego naszyjnika pokażę Wam krok po kroku jak powstał on w moich rękach, ale jeszcze myślę nad wzorem – no i muszę znaleźć odpowiednią koszulkę w sklepie z używaną odzieżą – bo mąż mi zabronił do swojej szafy zaglądać ;p.

Do naszyjnika dla koleżanki zrobiłam wersję dziecięcą dla jej przeuroczej córeczki i jeszcze dla moich młodszych córeczek. Wystarczyło zszyć po jednym paseczku i doszyć jakieś guziczki, koraliki lub gotową materiałową aplikację. Naszyjniki są elastyczne.

Ten pojedynczy może służyć też, jako bransoletka do kompletu do naszyjnika 🙂

Co sądzicie o takiej metamorfozie starego podkoszulka i getrów?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.