
Stare jeansy… chyba każdy ma w szafie przynajmniej jedną parę, której już nie nosi, ale jakoś szkoda się z nią rozstać. Ja również miałam takie spodnie. I jak się okazało, całkiem dobrze, że nie wylądowały w koszu, bo dostały ode mnie drugie życie. 😊
Pomysł na torebkę podsunęła mi moja średnia córka. Pomyślałam: dlaczego nie? Wzięłam więc stare jeansy, odcięłam nogawki i zaczęłam kombinować. Po zszyciu powstała baza torebki, która swoim wyglądem przypomina górę jeansów.
Ale na tym oczywiście nie poprzestałam. 😉

Doszyłam podszewkę, a w niej zrobiłam kilka kieszonek – takich w sam raz na telefon i wszystkie te małe drobiazgi, które zawsze gdzieś się gubią w torebce. A że lubię wykorzystywać to, co już jest, postanowiłam zostawić również miejsce po rozporku.
I tak rozporek z jeansów zamienił się w dodatkową kieszonkę. Wyszło nie tylko ciekawie, ale przede wszystkim bardzo praktycznie.

Lubię takie szyciowe pomysły, bo nigdy do końca nie wiem, jaki będzie efekt. Czasem zaczynam od jednej rzeczy, a po drodze pojawia się kolejny pomysł i jeszcze jeden… A na końcu okazuje się, że z czegoś starego powstało coś zupełnie nowego.

Ta torebka jest dla mnie szczególna również dlatego, że zaczęło się od pomysłu mojej córki. Ona rzuciła pomysł, a ja już tylko musiałam nadać mu kształt. ❤️
I chyba właśnie takie projekty lubię najbardziej – trochę z potrzeby, trochę z kreatywności, a trochę z rodzinnej inspiracji.
Bo przecież nie wszystko, co stare, trzeba wyrzucać. Czasami wystarczy odciąć nogawki, wziąć do ręki igłę i nitkę… i pozwolić sobie na odrobinę wyobraźni. 💙